Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Aktualności (4)

Głos Jeziora Wigry – o języku Suwalszczyzny [Felieton Michała Świetlińskiego]

W języku Suwalszczan znajdziemy słowa, których obszar używania rozciąga się nieco dalej niż sięga sama Suwalszczyzna, głównie w stronę północy. Takim słowem będzie na przykład...

Głos Jeziora Wigry – o języku Suwalszczyzny [Felieton Michała Świetlińskiego]

W języku Suwalszczan znajdziemy słowa, których obszar używania rozciąga się nieco dalej niż sięga sama Suwalszczyzna, głównie w stronę północy. Takim słowem będzie na przykład...

Parę miesięcy temu w jednym z felietonów poruszyłem kwestię regionalizmów podlaskich, kilkukrotnie odnosząc się do okolic Suwałk (nie Suwałek!). Choć Suwalszczyzny jako krainy historycznej – w tym samego miasta – nie zaliczymy do Podlasia, to oba te obszary mogą wykazywać językowe podobieństwo. Dziś chciałbym Państwu opowiedzieć o tym, co leksykalnie wyróżnia gwarę suwalską.

Na początku warto zdefiniować sam termin Suwalszczyzna, bo zaczął on funkcjonować tak naprawdę dopiero niedawno, na przełomie XIX i XX wieku. Suwałki powstały pod koniec XVII wieku, jako własność kamedułów z pobliskich Wigier. Dynamiczny rozwój miasta w XIX wieku, na który złożyło się wiele czynników (położenie na ważnych wtedy szlakach handlowych, status miasta garnizonowego czy wreszcie stolicy – najpierw województwa, a potem guberni), sprawił, że Suwałki urosły do roli najważniejszego miasta regionu. Przez kilkanaście lat ubiegłego wieku istniało województwo suwalskie i wówczas cały jego obszar – w tym wschodnia cześć dzisiejszego Warmińsko-Mazurskiego oraz okolice Giżycka czy Ełku – określano mianem Suwalszczyzny. Dziś obszar Suwalszczyzny można dość precyzyjnie określić jako należące do Polski tereny guberni suwalskiej Kongresówki, czyli większe części powiatów: suwalskiego, sejneńskiego i augustowskiego.

Gwary suwalskie, podobnie jak podlaskie, zaliczane są do dialektu mazowieckiego i wyznaczają de facto wschodnie rubieże jego występowania. Stąd podobieństw językowych znajdziemy naprawdę sporo. Kluczowa będzie kojarzona głównie z Podlasiem słynna forma dla, która w użyciu z rzeczownikiem w dopełniaczu zastępuje odmianę w celowniku. Dlatego dziecko w Suwałkach, tak jak na Podlasiu, daje coś dla mamy czy pomaga dla taty. Może także, podobnie jak rówieśnik z Białegostoku, zrobić sobie kukę, a więc skaleczyć się (w odróżnieniu od ogólnopolskiego zrobić sobie kuku). Inne wyrażenia występujące równolegle na Podlasiu i na Suwalszczyźnie to przykładowo baryk jako barek, bez tołku jako bez sensu czy wiszczeć jako krzyczeć (albo bardziej. wrzeszczeć).

W suwalskich kuchniach warzywa się tarkuje, czyli trze na tarce. Forma ta nie jest jednak charakterystyczna tylko dla samej Suwalszczyzny (występuje również na Podlasiu i Mazurach). Inaczej rzecz się ma w kwestii kaczego żeru – sałatki jarzynowej. Ten osobliwy sposób nazywania tej potrawy poza Suwałkami spotkamy tylko w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od miasta. Pozostając w obrębie słownictwa kuchennego, warto wspomnieć też o dwóch równie unikalnych wyrazach. Duża łyżka do nalewania zupy zwana jest tu warząchwią, natomiast deska do krojenia – denkiem. Co ciekawe, to ostatnie słowo spotyka się również na pograniczu ziem dobrzyńskiej i płockiej. Z innym pograniczem – mazowiecko-podlaskim –  Suwalszczyzna dzieli używanie słowa legat na określenie lenia.

Ciekawie ma się sprawa z brzmiącym podobnie do tego ostatniego wyrażeniem lelak, które ma na Suwalszczyźnie dwa znaczenia. Pierwsze to prześmiewcze określenie osoby nieporadnej, ciamajdy – jako takie występuje również w okolicy Łomży. Typowo endemiczne jest już za to nazywanie lelakiem samochodu do nauki jazdy (potocznie zwanej elką). Podobnie ma się sprawa z kiziakiem, czyli źrebakiem oraz fąflami – wydzieliną z nosa. W samych Suwałkach popularne jest też nazywanie błota pośniegowego chlapotą. Te mikroregionalizmy naturalnie mogą mieć związek z dialektem północnokresowym języka polskiego i występować nadal wśród osób używających języka polskiego w Wilnie, Solecznikach czy Lidzie. Jednak na językowej mapie Polski widać je właśnie tylko pod Suwałkami.

W języku Suwalszczan znajdziemy słowa, których obszar używania rozciąga się nieco dalej niż sięga sama Suwalszczyzna, głównie w stronę północy. Takim słowem będzie na przykład jo, które także w Suwałkach oznaczać może potwierdzenie, przytaknięcie. Mamy też pazłotko, czyli sreberko albo folię aluminiową (używaną chociażby do zawijania czekoladek), z którym można się spotkać głównie w Polsce północnej i wschodniej. W Suwałkach przyjęła się również forma zakluczyć, a więc zamknąć coś na klucz. Słowo charakterystyczne głównie dla byłego zaboru pruskiego. Odcisk czy pęcherz po oparzeniu, podobnie jak na Mazurach i północnym Mazowszu można w Suwałkach określić jako burchel. No i na deser ziemniaki, a właściwie bulwy. Słowo jednoznacznie kojarzące się z Kaszubami i językiem kaszubskim także pod Suwałkami ma się dobrze, choć tu raczej ma to powiązanie z litewskim bulvės.

Choć Suwalszczyzna wydaje się na mapie niewielkim obszarem, okazuje się niezwykle bogata leksykalnie. W języku jej mieszkańców widzimy ślady oddziaływań sąsiednich terenów, ale i własne, autonomiczne słownictwo. Zastanawiając się nad losem gwary suwalskiej, można śmiało powiedzieć, że jak na polskie standardy – ma się dobrze.

IRJR web assets logo color
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.